Kongres Orientyki '17 - dyskusje


(Henryk von Groc Hrychowicz) #1

Gospodarze Kongresu umożliwili dostęp do sali obrad każdemu zalogowanemu. Zatem, jeśli jest ktoś zainteresowany może bezpośrednie śledzić przebieg obrad. :slight_smile:


Zaproszenie na Kongres Orientyki
Zaproszenie na Kongres Orientyki
(Xavery edler Kłopocki) #2

Zgadza się :slight_smile: Ale pomyślałem że może chcieliby Panowie też o tym porozmawiać we własnym gronie :slight_smile:


(Borys Targersdorf) #3

W obradach nastąpiła weekendowa przerwa. zapewne klawiatury rozgrzeją się od poniedziałku.


(Borys Targersdorf) #4

Panowie

ja mam takie pytanie:

Jak Panowie oceniają Monarchia ma się pchać w wspólny rynek i gospodarkę ?


(Andrew von Lichtenstein) #5

Ekcelencjo. Za mało informacji aby podejmować decyzje


(Borys Targersdorf) #6

Tu nie chodzi o podjęcie decyzji, mnie interesuję jak Panowi to widzą. Ja sam jestem dość sceptyczny Kongres już kiedyś bił pianę na ten temat.


(Xavery edler Kłopocki) #7

@Borys_Targersdorf nie ukrywam, że mnie osobiście większość projektów i pomysłów przedstawionych na Kongresie wydaje się… Chybiona.
Nie mogę się tylko zdecydować czy większą pomyłką jest pomysł utworzenia na kontynencie superpaństwa ze wspólnym bankiem centralnym i wojskiem, czy idea drukowania pieniędzy do wspólnej puli i rozdzielanie ich w zależności od postów na forum…
Nie chodzi nawet o to że żaden z przedstawionych pomysłów nie rozwiązuje problemów. Te problemy są w ogóle źle zdefiniowane.
Weźmy kwestię gospodarki - gospodarka i ekonomia mikroświata nie wygląda tragicznie dlatego że rządy dodrukowują pieniądze. Wygląda ona tak dlatego, że mieszkańcy nie mają na co ich wydawać.
Żeby rozruszać ekonomię trzeba nie magicznych algorytmów produkcji pieniądza, a wręcz przeciwnie - czegoś na co ludzie będą chcieli je wydawać. Ba! Czegoś na co je będą mogli wydawać, przy zerowym nasyceniu rynku czymkolwiek, jeśli pojawi się podaż jakiegokolwiek dobra to wszyscy się na nie zapewne rzucą natychmiast. Powieść. Opowiadanie. Komiks. Cokolwiek co nadaje się do konsumpcji w warunkach mikroświatowych.


(Andrew von Lichtenstein) #8

Może należy sprzedawać ziemię czyli majątki, domy itp


(Xavery edler Kłopocki) #9

A najlepiej całe prowincje?
Tylko pytanie - po co? Czy jeśli wystawię Ci zaraz patent na to, że posiadasz na własność, nie wiem, dajmy na to Węgrów, to w zasadzie coś Ci to da?
Z kolei za, na przykład, powieść w odcinkach utrzymaną w realiach Wiednia 1917, ja osobiście byłbym skory wyłożyć ładną, comiesięczną sumkę.
Stare prawo ekonomii - wartość towarów bierze się z pracy włożonej w ich wytworzenie.


(Henryk von Groc Hrychowicz) #10

W moim przekonaniu tworzenie super państwa to utopia. W przeszłości próbowano już zrealizować kilka takich projektów, każdy zakończył się fiaskiem z przyczyn czysto politycznych lub rozbieżności interesów poszczególnych nacji. Jeśli dołożymy do tego uwarunkowania gospodarcze problemów będzie trzy razy tyle. Dlatego do takich pomysłów jestem bardzo sceptycznie nastawiony.

Co zaś idzie o rozwój gospodarki kraju. Doświadczenia pokazują, iż produkcja i handel detaliczny w warunkach wirtualnych są błędną drogą. Nikt nie będzie kupował chleba na bochenki, czy ubrań na sztuki. Skupić się trzeba na produkcji masowej, Kilka państw przyjęło taki model i jak widać funkcjonuje on dobrze. Dlatego zaproponowałem proste rozwiązanie, zakładanie fabryk i firm, które przynoszą z góry określony zysk, a ich rozbudowa będzie go powiększała. Wzbogaceniem rynku powinno być jak słusznie zauważył pan Lichtenstein możność kupna majątków ziemskich (folwarków) które przynoszą podobnie jak fabryki określony zysk. Można też budowy domów czy kamienic w miastach, które też dawały by dochody z czynszów. Kręgosłupem każdej gospodarki jest jednak bank. Ponieważ nie mamy takiego na skrypcie musi być taki na forum. Założyłem taki w Grazu, jednak z uwagi na postanowienia Ugody powinien on znaleźć się pod kontrola Rządu Centralnego.


(Henryk von Groc Hrychowicz) #11

Nie powiem praca twórcza też ma swoja wartość. Można otworzyć np. wydawnictwo, które będzie publikować takie prace i opłacać twórców powieści i opowiadań. Można otworzyć wystawę na której będą prezentowane obrazy do nabycia przez zainteresowanych. Tylko nie wszyscy są pisarzami czy malarzami. Zadbać należy też o chętnych do rozwijania przedsiębiorczości przemysłowej lub rolniczej. Nie może to jednak polegać na wyprzedaży całych prowincji, a na zakładaniu fabryk i innych firm czy też np. folwarków dających produkcje rolną i ich rozwijaniu poprzez inwestycję z pozyskiwanych dochodów.


(Borys Targersdorf) #12

Tak proste jest dobre, i można tak się bawić w RON to się sprawdza kto chce to kupuje majątki, wojsko itd a kto nie chce to się nie bawi. A pomysł ten wcale nie kłóci się z pomysłem zaprezentowanym przez JE Regenta mało tego to się wzajemnie uzupełnia i sprawia że zabawa staję się ciekawa ot np. podły kapitalista von Taregrsdorf, mający dochód z fabryk i wyzysku mas robotniczych, może kupować obrazy Pana Eryka lub powieść finał końcowy jest taki sam jest to tylko moje.


(Erik Blume) #13

Idea z wydawnictwem i wystawami jak najbardziej, słuszna to idea i możliwa w takich realiach. Jednak jako całkowity nowicjusz i człek naiwny śmiem spytać, w jaki sposób miałyby takie folwarki wyglądać? W jaki z reguły wyglądają? nie może wyzbyć się nieprzytomnego skojarzenia z farmą online


(Xavery edler Kłopocki) #14

Rzecz gustu, podejrzewam. Ja osobiście kiedy mam ochotę popatrzeć na rosnące słupki wirtualnych wartości, to odpalam, cóż… Grę komputerową. Tam przynajmniej jest to dobrze przemyślane, policzone i w profesjonalnej oprawie graficzno - muzycznej.
Natomiast mikronacje mają nad każdą grą dwie przewagi - interakcje z innymi, oraz wolność działania. Mogę tu zostać przyjęty przez Króla RON na audiencji, wydawać gazetę, wynaleźć nowe źródło energii, otworzyć firmę sterowcową, albo chociażby zostać wrobionym w zastępowanie Cesarza i Króla kiedy jest na urlopie.
Nie ma takiej gry komputerowej, w której mogę wszystkie z tych rzeczy.

Pewnie! Ale każdy (choć zapewne nie tak sprawnie jak Pan) może zbudować ZOO. Albo wydawać periodyk o austryjackim uzbrojeniu z czasów Wielkiej Wojny. Albo zebrać ciekawostki o mieście Triest, i oprowadzać wirtualne wycieczki.
Jesteśmy w mikroświecie i tworzymy wirtualne Austro-Węgry z powodu inwencji. Wyobraźni, chęci do pobycia w takim a nie innym klimacie choć przez tę godzinę dziennie. Chęci bycia malarzem, lekarzem, pisarzem, kierowcą rajdowym albo bezwzględnym wyzyskiwaczem. Do tego nie trzeba być pisarzem ani rysownikiem.


(Henryk von Groc Hrychowicz) #15

Oczywiście że tak jest. Wasza Wysokość nie musi mnie przekonywać, że jedyne co tutaj nas ogranicza, to nasza wyobraźnia. Każdy ma prawo realizować swoje wizje czy to w obrębie kultury, nauki, działalności politycznej, wojskowej czy biznesowej, budując przemysł lub gospodarkę rolną. Po to są państwa wirtualne by każdy miał możliwość uruchomienia swej twórczej inwencji i dobrze przy tym się bawił.

Co do zwierzyńca (ZOO). Projekt ten zamierzam skończyć mimo krytyki jaki na niego spadł w Dreamlandzie i paru innych miejscach. Uważam że ma on swój walor poznawczy i dużo większą wartość niż watki poświęcone na wbijanie kija w dupę wszystkim dookoła tylko dlatego, że nie ma się innego pomysłu na funkcjonowanie w świecie wirtualnym.


(Erik Blume) #16

o, ZOO! Fantastycznie, chętnie bym odwiedził!


(Xavery edler Kłopocki) #17

Ależ ja się zgadzam w całej rozciągłości!
Każdy się bawi tak, jak lubi. Jedni ubijają straszliwego smoka, inni tworzą wspólne królestwo afrykanersko-wikińskie (@FJ2, @Borys_Targersdorf, pamiętacie panowie Samundę i jej, hmm, przeuroczą Królową?), jeszcze inni cofają się do Lwowa i Wiednia sprzed stu lat.
No a niektórzy bawią się pławiąc w blasku swojej chwały i muszą na każdym kroku udowadniać jacy to nie oni.
Co kto lubi :wink:


(Borys Targersdorf) #18

Ja tylko na marginesie rozmowy powiem,że JE von Groc jest szefem sztabu generalnego z którego jestem DUMNY!


(Borys Targersdorf) #19

Herr General

Jest Pan w stanie śledzić dyskusję o wojsku ?


(Henryk von Groc Hrychowicz) #20

Przejrzałem przebieg dotychczasowej dyskusji o wojsku i wszystkie pozostałe. W kwestii wspólnych manewrów muszę przyznać że jestem sceptycznie nastawiony. Trudno sobie wyobrazić obok siebie wojaka z XVIII wieku, początków XX wieku i współczesnych żołnierzy. Różne uzbrojenie, wyszkolenie i strategia prowadzonych działań. Kwestia ta zresztą była w dyskusji podnoszona, ale mam wrażenie, iż zupełnie ja zignorowano. W moim przekonaniu przyjecie zasad prowadzenia działań przez wojska z różnych okresów historycznych jest niewykonalne. W statystykach jednostek można zrównać pułk kawalerii z pułkiem pancernym, wyposażonym w czołgi najnowszej generacji, tylko narracyjnie jak to będzie wyglądało. Szwadron ułanów rozniósł na szablach baon czołgów. Trzeba też wziąść pod uwagę brak w niektórych armiach całych formacji broni i służb (lotnictwa, wojsk rakietowych, spadochronowych, łączność, itd).

Oczywiście na czas wspólnych manewrów można uzgodnić rodzaje i ilość jednostek biorących udział w manewrach z każdego państwa oraz czas historyczny dla ich uzbrojenia. Tylko jaki walor szkoleniowy maja manewry dla wojsk takich jak nasze (z 1917) które na czas manewrów muszą się przekształcić w jednostki z końca XVIII wielu lub z roku 2017? Sądzę, że dokąd nie pojawia się konkretne propozycje rozwiązań same chęci przeprowadzenia takich ćwiczeń nie wystarczą.