Nabór na korepetytora


(anonim23) #1

We wszystkich stołecznych dziennikach z samego rana pojawia się następujące ogłoszenie:

Młoda osoba przybywająca z zagranicy, by służyć Monarchii duszą i ciałem, nieobecna w niej od wielu lat, nie mająca już rozeznania w bieżącej sytuacji politycznej, geografii, najnowszej historii i orientyckim who’s who, w najlepszym interesie swoim i cudzym pozna przystojnego pana chętnego służyć pomocą w tym ciężkim kłopocie. Referencje niekonieczne, acz mile widziane.
Nabór odbywa się za uprzejmym milczeniem JCKW uznawanym za zgodę. JCKW będzie gotów niniejszego Korepetytora sowicie opłacać.


(Franz Joseph von Habsburg) #2

Zasępiony przeglądał prasę dowiezioną z Wiednia do Pragi, gdzie czytał o nieszczęściach zagranicznych, aż jego oczom ukazało się ciekawe ogłoszenie.

Ekhm… JCKW odnosi się chyba teraz do mnie - czy chodzi właśnie o mój portfel? - pomyślał. - Z bieżącą sytuacją polityczną, geografią, najnowszymi wydarzeniami i who’s who, a także i z urodą u mnie bywa różnie.

Po chwili namysłu stwierdził: - A, odpowiem, i tak nie mam zajęcia, a może się na coś przydam.

A przy tym dowiem się, czy rzeczywiście chodzi o mój portfel! - pomyślał.


(Erik Blume) #3

To był zdecydowanie ciężki dzień. Kolejny, w którym (jeszcze) młodemu ciałem, acz zniszczonemu duchem, Erykowi, zwątpienie kazało schować się przed światem w palarni opium. Snuł się więc oddającymi upał dnia, uliczkami, aż oczom jego trafiła się chyba jeszcze bardziej żałosna odeń osoba. Na oko niecałe dziesięć lat, brak przedniego zęba. Chłopak nieśmiało wyciągnął ku niemu zwiniętą gazetę. Mężczyzna nie miał drobnych, więc podarował złotą dwudziestokoronówkę, nie obserwując nawet zdziwienia, które wraz ze spojrzeniem małolata, czuł jeszcze po odejściu. Skręcił rychło w znaną sobie najboczniejszą z uliczek i przystanął, by w blasku gazowej latarni, odczytać najświeższe nowiny. Oczywiście na okładce dziennika widniała przepyszna podobizna przybranego wuja, jedynej jego bliskiej osoby.
Cesarz. Chciałbym należycie mu pogratulować, a tak wstydzę się pojawić na dworze…
Przekartkował parę stron, omijając relacje z ostatnich potyczek zbrojnych, czując zbliżającą się migrenę.
O. A to ciekawe. Przystojny korepetytor? Nie mam żadnych szans, nie orientuję się w niczym, choć hmm… Jeżeli owa osoba bierze pod uwagę dwóch korepetytorów i jest zainteresowana dajmy na to, kursem związanym ze sztuką?
Eryk zadumał się srogo, unosząc głowę znad gazety. Jednak wzrok jego padł szybko na własne odbicie w witrynie salonu sukien. Daleko mu od przystojności, zdecydowanie bardziej przypominał suchotnicze widmo samego siebie sprzed pół roku.
Cóż. Pora stanąć na rynku, zagryźć zęby i szkicować podstarzałe matrony za parę halerzy.


(anonim24) #4

Oczywiście można szkicować podstarzałe matrony, słuszne to i zbawienne, ale równie dobrze można pięknych próżniaków - c’est plus drôle, Maestro :9


(Erik Blume) #5

Pourquoi ce fusse si drôle?
Rozejrzał się wokół, wpadając w znajomy stan paniki. Znów głosy w głowie? Poszukał tego, czyj głos słyszy, choć miasto zdążyło się już otulić zbawienną pierzyną półmroku.