Praga, Kamelienhaus (Dom Pod Kameliami)

prag

(Erik Blume) #69

Poruszył się, do reszty rozbudzając drzemiącego arcyksięcia
-Dokładnie! I na początku owszem, należenie do Akademii byłoby pewnym prestiżem, tylko do momentu, by zebrać na stypendia dla biedniejszych. Bogaci jeszcze się będą cieszyć, że płacą, by tylko należeć! -delikatnie szturchnął Maksa -tak, jak ci z Loży.
Roześmiał się dźwięcznie
-A dalej już, tak, jak Pani mówi, sprzedaże prac na aukcjach, zbiorowe wystawy i dofinansowanie, z czasem będziemy samowystarczalni. A zajmowanie pustostanów na pracownie dla tych, którzy nie mają na to szans, a wykażą się talentem, to nie jest chyba dla Stolicy zbyt wielkie wyrzeczenie?
Ostrożnie przesunął stopą pod stolikiem, unosząc nieznacznie nogawkę spodni Maksymiliana.


(Inger von Beillschmidt) #70

Słusznie, początek będzie najtrudniejszy jeśli chodzi o fundusze. Trzeba będzie wyrobić odpowiednią renomę, by później sama się już nakręcała. I proszę skończyć już z tą Panią, Inger jestem ^^

Przypija z uśmiechem do Eryka.

Sądzę nawet, że uda mi się załatwić żywe, kompletne modelki zamiast kopii antycznych posągów.

Puszcza oko do stojącej wciąż przy wejściu właścicielki.


(Erik Blume) #71

-I modeli.-dorzucił, przesuwając usta po szyi Maksymiliana. Coraz więcej wódki i coraz goręcej robi się w Domu pod Kameliami, a właścicielce też i on skinął z uśmiechem. Już kiedyś ją spotkał, dałby sobie głowę uciąć.
-I nie mam nic przeciwko antycznym… posągom.-dłoń schował za plecami, niby poprawiając się na kolanach księcia, z tym, że przesunął ją dość nieporadnie i zjechała między jego nogi.
-Droga Inger. Tak, to brzmi lepiej, niż “psze pani”. A “pani profesor”… Hmm, to jeszcze lepsze.- wyszczerzył zęby bardziej.


(Inger von Beillschmidt) #72

-I modeli, jak najbardziej. Antyczne posągi, jak najbardziej, też będą, wszak na czym lepiej studiować klasyczne proporcje, z pewnością jednak nie powinny stanowić jedynej, hm, pomocy naukowej.

Udaje, że wcale nie dostrzega zarówno dwuznaczności słów jak i zaplecowych manewrów, ale błąkający się po ustach rozbawiony uśmieszek co i rusz zaburza kamienny wyraz twarzy.

-Na panią profesor jeszcze przyjdzie czas. Tak jak i na pana profesora… Drogi Eryku :>


(Borys Targersdorf) #73

Ciężkim krokiem do stolika podszedł Borys, usiadał w swoim fotelu i uśmiechnął się do Ingrid i Eryka. Zanim pojawiła się, kuso ubrana kelnereczka z filiżanką kawy, on już spał kamiennym snem.


(Erik Blume) #74

-Wasza Wysokość! Jak pan sie zapatruje na naszą wspólną ideę?- Tu streścil przebieg rozmowy okrajajac go z bardziej pikantnych szczegolow i z niejaka duma odpalil kolejnego skreta z fifki.
-Niezmiernie się radujemy z pańskiego powrotu. Dziekuje tez panu za nominację.-rzucił już ciszej, przechylajac sie do niego nadal na kolanach arcyksiecia.


(Borys Targersdorf) #75

-Eryku, mój drogi mogę prosić o kieliszek czegoś mocniejszego?


(Maksymilian Rudolf von Habsburg) #76

Uchyla oko, poprawia sobie artystę na kolanach, wyciąga piersiówkę i uśmiecha się słodko do regenta, jakby przepraszał za to wyrywanie się przed szereg.
Czy może być armaniak? Nie mam niestety akurat nic wymyślniejszego.


(Inger von Beillschmidt) #77

Podsuwa Borysowi swój kieliszek absyntu.

-Proszę, jeśli to Panu nie przeszkadza.


(Erik Blume) #78

Przeciągnął się, moszcząc jeszcze bardziej niefortunnie osuwając rękę w przepaść między nogami arcyksięcia.
-Maksie, nie mam już pieniędzy, ale mam jeszcze ochotę na szkocką. Myślę, że i Jego Wysokość nie wzgardzi. -Jednocześnie przekręcił coś niewidocznie za plecami i wwiercił uśmiechnięte, bezczelne spojrzenie w Borysa.


(Maksymilian Rudolf von Habsburg) #79

Tkwi tak przez chwilę z lekko opuszczoną głową i wzrokiem utkwionym w blacie stołu, wyraźnie kontemplując coś - ach, czyżby rękę? - po chwili zaś spogląda na pozostałe dwie Gracje adorujące pana Regenta.

Tak, szkocka będzie idealna.

Zwraca się do obsługi w celu spełnienia tej dezyderaty


(Borys Targersdorf) #80

-Dziękuję moi Drodzy-uśmiechnął się do współbiesiadników, a na widok zgrabnie ustawionych kieliszków…pogroził palcem towarzystwu.
-A pić was będę alfabetycznie!!!-ryknął śmiechem.


(Inger von Beillschmidt) #81

Zamawia sobie jeszcze jeden kieliszek absyntu.

-I cóż tam, Panie Regencie, czy są jakieś wieści w sprawie Akademii?


(Borys Targersdorf) #82

-Są, nie ma-zapętlił się Regent wpatrując się w szklaneczkę szkockiej.
-Dlaczego tam jest tak dużo lodu!!!-zirytował się Borys.
-Przepraszam najmocniej, niech Pani wybaczy ale czasami jeszcze prosty żołdak,że mnie wychodzi. Oczywiście plan jest, zapisany tu-postukał sie Borys w czoło- Sprawa Cesarsko-Królewskiej Akademii będzie kolejnym punktem obrad.


(anonim32) #83

Gdy tylko wszedł do Domu pod Kameliami, pożałował, że nie odwiedził wcześniej tego balwierza za rogiem… Wyglądam jak zbój z Banicy, pomyślał, I co najgorsze, pewnie każdy tutaj ma mnie za takowego. Rozejrzał się po wnętrzu Domu, szukając znajomej mu osoby, którą znalazł… w dość osobliwym towarzystwie. Borys, mocno już podpity, aczkolwiek wciąż wysławiający się całkiem nieźle, siedział obok pary dwóch mężczyzn, wyraźnie przypadających sobie do gustu, z których jeden był arcyksięciem, a drugi również mu znanym Erikiem Blume. Młodej, tajemniczej panny siedzącej obok nich jednak nie rozpoznał. Przysiadł się do nich, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia z von Targersdorfem
Szanowny panie Blume, może i więcej razy do głowy wbito mi żelazo niż coś pożytecznego, ale nie jestem aż tak nieokrzesany, by nie zobaczyć w całym swoim życiu choćby jednego pańskiego dzieła na uliczkach Pragi i nie docenić go.
Borysie, tak patrzę na twoją brodę, i myślę, że chyba musisz mi polecić balwierza.
Arcyksiążę, jesteś bardzo niepodobny do swego ojca. Ale w twoim przypadku to chyba komplement.
Mościa panno, z kimże mam do czynienia? Przedstawisz-li mi swoje nazwisko?
Ja sam nie wyjawię swojego, musicie mi to wybaczyć, szanowni, ale dyskrecja przede wszystkim.


(Inger von Beillschmidt) #84

Zmierzyła zaciekawionym spojrzeniem przybyłego - nieokrzesana w tej chwili aparycja bynajmniej jej nie zraziła, raczej zaintrygowała. Fakt jednak, że jako jedna w towarzystwie miała nie poznać personaliów towarzysza wpędził ją w pewnie zakłopotanie. Mimo to wyciągnęła przyjaźnie dłoń.

-Inger von Niemand, miło mi Pana poznać. Skoro prawdziwe Pana nazwisko ma pozostać tajemnicą to w jaki sposób mogę się do Pana zwracać?


(Erik Blume) #85

Osunął się całym ciałem na Maksie. Na tyle już pijany, by wsunąć mu dłoń pod koszulę i obcałowywać szyję
-Ach, taaaa… Pańska twarz brzmi znajomo, że się tak wyrażę. Ale że słynnej Inger naszej najkochańszej galerianki nie znasz pan!-rzece, nadal z dłonią pod arcyksiążęcą koszulą.


(Maksymilian Rudolf von Habsburg) #86

Skłonił się delikatnie, wdzięczny poniekąd Erykowi, że trzyma go swoim ciężarem przy rzeczywistości, odpływał już bowiem zupełnie w inne światy myślami. Nieznajomemu przyglądał się krótko i z zaciekawieniem właściwym kotom.

Niepodobny?… to zabawne, proszę Pana, w Londynie wszyscy zawsze powtarzali, że jestem tak niepodobny do matki, iż muszę być kopią ojca.


(Inger von Beillschmidt) #87

Parsknęła na tę galeriankę, omal się nie krztusząc absyntem, i zarumieniła - ciężko powiedzieć czy z zawstydzenia czy tylko alkoholu.

-Proszę nie przesadzać, moja “sława” ogranicza się do bardzo wąskiego grona.


(Borys Targersdorf) #88

-Państwo pozwolą,że przedstawię-Regent wyrwał się do prezentacji- Jego Królewska…Jego Królewskiej Mości ulubiony pisarz-szkocka zaczęła działać-Tak, pisarz Pan Stanisław…Łęcz…Łęczycki, mój znajomy z Rzeczpospolitej.