Praga, Kamelienhaus (Dom Pod Kameliami)

prag

(Stanisław Łęczycki) #89

Ech, Borysie, ale żeby od razu tożsamość ujawniać? - spojrzał na niego i pozostałych - No coż, może nie wyglądam na pisarza, ale staram się być takowym, co król docenia, a co najważniejsze - żadnego nie zabiłem. - To mówiąc zapalił wyjęte z kieszeni cygaro - Czy tylko ja jestem tu trzeźwy? Zasłyszałem gdzieś, jakoby Zielona Wróżka miała… dziwne właściwości. - zamówił u przechodzącej obok, ślicznej kelnerki nieco galicyjskiego grzańca, a gdy usłyszał, że Pod Kameliami nie serwują czegoś takiego, nalał sobie trochę szkockiej od Borysa - Ile godzin… nie, może inaczej - ile dni już tutaj Wasze Moście siedzą?
Odpowiadając na pytanie szanownej pani - mówcie mi Stasiek, Stanisław. Bez znaczenia.
A jak znowu pojawię się pod innym imieniem, to niestety, tak to już tutaj jest z trybem anonimowym.
Usłyszawszy o podobieństwie do arcyksięcia do jego matki, powiedział. - Mości Maksymilianie, w takim razie, na Pana miejscu modliłbym się o to, by pewnego dnia od ojca usłyszeć, że jednak jestem adoptowany.

Pewnie zastanawiacie się, jak mogę być ulubionym pisarzem JKMości. Odpowiem, że nie wiem, bo nie jestem psychiatrą Miłościwego Pana ale wydaje mi się, że to dlatego, że w całej tej wspaniałości, przepychu i pięknie dworu, król potrzebuje czegoś topornego, czegoś prostego, żołnierskiego, by przypomnieć sobie choć trochę dawne czasy, kiedy zamiast wydawania dekretów wydawał rozkazy podczas bitwy. Wprawdzie jestem dla niego niczym Dawid dla Saula - umilam królowi wolny czas recytowaniem swoich dzieł, - aczkolwiek z aparycji bliżej mi do Goliata, za co często dziękuję Bogu, bo inaczej dawno bym już skończył w łóżku jednej z dworek JKMości, co definitywnie zakończyłoby moją karierę.


(Maksymilian Rudolf von Habsburg) #90

Z całej przemowy nieznajomego wyłapał tylko jego nazwisko, które potraktował jak komendę do skłonienia się przed nim, oraz drugą niezmiernie interesującą informację.

Ojciec ma dwórki, Panie Stanisławie?… Byłem pewien, że od czasów nieboszczki Elżbiety fraucymer dworu wiedeńskiego, nie licząc tych przejściowych nieudolnych wygłupów cesarzowej Zyty, jest cokolwiek… out of order, hors-service.


(Borys Targersdorf) #91

-Ojciec nie ma dwórek, byłem, widziałem. Dwór pańskiego Ojca, a naszego miłościwie panującego Cesarza i Króla, przypomina raczej zakon, brakuje tylko nad wejściem sentencji
ora et labora, taki skarlandzki klimacik. Ale trzeba przyznać, że kucharza Cesarz ma naprawdę świetnego.


(Borys Targersdorf) #92

Ciężkim krokiem, zgarbimy od licznych obowiązków, podszedł Borys do swojego
ulubionego stolika. Regent podał płaszcz i cylinder służącemu i usiadł na fotelu.
Zanim zdążył poluzować krawat stała już przed nim filiżanka kawy i kieliszek koniaku.
-No, w końcu chwila wytchnienia.


(Inger von Beillschmidt) #93

Widząc wchodzącego Borysa przeprosiła aktualną rozmówczynię i wkrótce zmaterializowała się w fotelu obok niego, tym razem z lampką rieslinga.

-Dobry wieczór, Wasza Wysokość, jak samopoczucie?


(Borys Targersdorf) #94

Słodki głos Inger poderwał Borysa z fotela.
-Fräulein @Inger_von_Beillschmi - Regent ucałował wyciągniętą dłoń Inger.
-Moje samopoczucie? Mam nadzieję, że teraz z każdym dniem będzie lepiej.


(Inger von Beillschmidt) #95

Do stolika wkrótce przyniesiono dwie porcje sernika wiedeńskiego. Inger skłoniła się lekko Regentowi.

-I ja mam taką nadzieję. Monarchia Pana potrzebuje.


(Franciszek Leopold I) #96

Człowiek który wszedł – ba! wkroczył! – do zacisznego kameliowego przybytku osiągnął absolutny szczyt subtelnej sztuki kamuflażu. Można by rzec nawet, że dotarł do krańca możliwości jakie ona oferuje, po czym dziarsko pomaszerował dalej. Jak bowiem można określić człowieka który zjawia się w lokalu o wątpliwej, czy wręcz, jak w tym przypadku, niewątpliwej reputacji, będąc odzianym w mundur Najjaśniejszego Pana, ostrzyżony dokładnie tak jak Miłościwie Nam Panujący, z wąsem przystrzyżonym tak jak Monarcha, i w dodatku w samym środku tego wszystkiego prezentując twarz doskonale znaną z bilonu?!
Przecież najmniejszej wątpliwości nie ulegał fakt, iż absolutnie niemożliwym jest pojawienie się Cesarza i Króla w takim lokalu.
Mimo wszystko, to była Praga. Stolica całej Bohemii i wbrew temu co twierdzą złośliwi, oświecone, cywilizowane miejsce do którego dotarły już najlepsze mieszczańskie tradycje i obyczaje Wiednia.
W związku z tym, stateczni mieszczanie i ojcowie rodzin (a także matki rodzin, choć rzadziej), zrobili jedyne co w tej sytuacji zrobić mogli – uznali że skoro fakt pojawienia się Najjaśniejszego Pana w zacisznym Kamelienhaus jest zwyczajnie niemożliwy, to po prostu znaczy że Najjaśniejszy Pan się tam nie pojawił.
Zebrani tam artyści, bohema i różnego autoramentu lekkoduchy nie zareagowali w ogóle, ale umówmy się – praskiej bohemy nic nie jest w stanie zdziwić, zwłaszcza po pół butelki absyntu.

–Boris! - zakrzyknął familiarnie nowoprzybyły na widok siedzącego przy jednym ze stolików Jego Wysokości Regenta Monarchii, który zdaje się przebywał tu incognito, zaś na widok nowego gościa najpierw spąsowiał jak tyrolskie maki, a potem zbladł jak alpejskie śniegi.


(Borys Targersdorf) #97

-Najjaśniejszy Panie- z ustami pełnymi sernika wybełkotał Borys. Widząc zakłopotanie Cesarza przywitał się już bardziej oficjalnie.
-Najjaśniejszy Panie, serdecznie witam na roboczym posiedzeniu Rządu. Cieszę się, że Wasza Wysokość przyjął zaproszeni.
Puścił bezczelne oko do Inger i Najjaśniejszego Pana.


(Borys Targersdorf) #98

Będę tu musiał kiedyś zaprosić @Talerz’a


(Andrew von Habsburg, Herzog von Hohenberg) #99

bardzo mi przykro, ale nic nie wiedziałem o posiedzeniu Rządu


(Franciszek Leopold I) #100

Skinął uprzejmie głową swemu Kuzynowi, po czym zwrócił się do Regenta
–Hoheit, nie mieliście jeszcze okazji poznać, jak mniemam? Ten oto sympatyczny młodzieniec, zwący się Farkas,
László Farkas, od początku tygodnia pomaga mi przy obsłudze biura prasowego Dworu. Przysięgam, za panowania Ojca nie miałem pojęcia że z samymi dziennikarzami jest aż tyle roboty! Teatralnie wzniósł oczy ku sufitowi, po czym zwrócił się do towarzyszącego mu, nieco zahukanego młodzieńca.
–László, pozwól że Ci przedstawię, Jego Wysokość Boris von Targersdorf, Regent Monarchii, a prywatnie jeden z mych najbardziej zaufanych przyjaciół.


(László Farkas) #101

Młodzieniec nie mogąc ukryć zdziwienia, po raz kolejny obrzucił spojrzeniem lokal oraz jego bywalców. W żadnym wypadku nie spodziewał się, że jego “nowe” życie rozpocznie się tak dosadnym akcentem.
– Uhm, guten Abend… Tak jak Najjaśniejszy Pan powiedział wcześniej, będę zajmować się prasą. Miło mi szanownych Państwa poznać, w tych… bardziej prywatnych okolicznościach. Czy wskaże mi ktoś z państwa, gdzie mam się udać aby dostać lampkę wina?


(Erik Blume) #102

Jak zwykle przysypiajacy w kacie, potargany milosnik absyntu, Erik Blume, ciagle aspirujacy malarz, tym razem zjawiskowo spadl z krzesla, ladujac przy tym tuz pod nogami Cesarza.
-O, ja nieszczesny, racz Wasza Milosc przyjac przeprosiny za niegodne powitanie!
Sklonil sie jeszcze bardziej, szykujac sie do calowania lsniacych butow monarchy.
-Pan Laszlo! Ostatnią okazja widzenia pana byla cudna zimowa winnica, o ile sie nie myle? Tu znajdzie pan wspaniale wino lodowe, specjalnosc zakladu!
Zaraz po tym czolobitnym ekscesie, zerwał sie, nieprzytomnie wspinajac sie po spodniach wuja I zawolal z imienia jednego z paletajacych sie po lokalu, rumianych chlopcow.


(Maksymilian Rudolf von Habsburg) #103

Była to kolejna noc z piątku na piątek, którą arcyksiążę spędzał w swoim ulubionym przybytku, więc mundur z błyszczącej niebieskiej mory - przypominający w najdrobniejszych szczegółach generalskie, poza tym, że w związku w użytymi tkaninami całkowicie nieprzepisowy - był już nienajświeższy, a na cynowej atrapie Medalu Rannych, przytroczonej łacińską dewizą do serca, dał się zauważyć ślad czyichś drobnych ząbków.

Helene! Pocieszycielko strapionych! Czy znalazłby się u ciebie talerz bulionu dla śmiertelnie rażonego przez Katzenjammer?

Spostrzegając Ojca, cofa się pod ścianę w niemym szoku, by po chwili podejść do jego stolika, nerwowo przeczesując palcami włosy.

G’ten Abend, Papa. Może rosołku na perliczce?


(Andrew von Habsburg, Herzog von Hohenberg) #104

Szanowna Pani, jeżeli można to ja poproszę coś postnego, bo dzisiaj piątek


(Borys Targersdorf) #105

-Witam Pana @magz - _ uścisnął prawicę Farkasa_ - Zapraszamy do stolika.
Obsługa prasowa Dworu, to musi być wielce wyczerpujące zajęcie.
Zgromadzeni poczekali aż Majestat rozsiadł się wygodnie w fotelu
i zajęli_miejsca wokół stolika.
Regent przywołał szefa sali.
-Drogi Karl prosimy, na koszt Dworu oczywiście, rosół z perliczek, ogon z bobra podlany czerwonym winem no i oczywiście aperitif coś mocno ziołowego, na pobudzenie apetytu.
-Drogi Laszlo, masz też zamiar wydawać gazetę?


(László Farkas) #106

Dziennikarz z uśmiechem zajął miejsce przy stole, kieliszek zamówionego za namową @Erik wina lodowego po chwili wylądował przed nim
– Tak, planuję wydawać gazetę. Mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się rozwinąć nieco skrzydła i zacząć tu życie od nowa.


(Inger von Beillschmidt) #107

Rozbudziwszy się po nagłym ataku winnej senności uśmiechnęła się serdecznie do tak nagle licznego towarzystwa, odruchowo wycofując się w róg stolika, by zrobić miejsce. Po tym jak Cesarz przedstawił nowo przybyłego ożywiła się i przywdziała maskę Poważnej i Odpowiedzialnej.

-Prasa, powiada Pan, Herr Farkas? Wydaje mi się, że stojąc na czele takiego a nie innego resortu powinnam się szczególnie zainteresować Pana osobą…

To rzekłszy spojrzała nerwowo to na Cesarza, to na Borysa, wcaaaale nie zagubiona we własnej roli.


(Borys Targersdorf) #108

-Herr Laszlo, proszę liczyć na wsparcie ze strony Rządu- Regent podał Ingrid kieliszek rieslinga,.
Atmosfera zrobiła dość swobodna, z głośników popłyną głos herr Morisona ( nie ta epoka :thinking: )
-Majestat- _ schylił się do Najjaśniejszego Ucha regent
- W Poniedziałek wyjeżdżam do Trizondalu.