Rada Państwa - pomysł na przemodelowanie parlamentu


(Franciszek Józef II) #1

W obecnej Radzie Państwa wszyscy kandydaci otrzymali mandaty. Jestem przekonany, że będzie to dość częsta sytuacja w naszym parlamentaryzmie. W tej sytuacji myślę ostatnio nad nieco innym rozwiązaniem niż dotychczas stosowane. Otóż moglibyśmy mieć nadal 3 delegatów tak “naprawdę” wybieranych, tyle że każdy z nich miałby swoją frakcję, która otrzymywałaby tyle “miejsc” w parlamencie, ile dany kandydat (i jego frakcja) otrzymałyby głosów.

Oczywiście nie przeczyłoby to istnieniu partii politycznych, które składałyby się z takich frakcji w ramach Rady, jedno drugiemu nie przeszkadza.

Skąd taka propozycja? Obecnie ponad 50% głosów otrzymał jeden kandydat, co jest niewątpliwie wynikiem jego podziwu godnej aktywności. Niemniej jednak - przy sytuacji, o której wspominam w pierwszym akapicie - jego praca nie jest nagrodzona jakąś przewagą w parlamencie. Z jednej strony może trochę ubarwiłoby to nasze życie polityczne (co jest przecież najistotniejsze). Z drugiej - mam obawy, że prowadziłoby do nienaturalnej przewagi (którą oczywiście można przecież jakoś ograniczyć, np. ustalając maksymalny próg mandatów dostępnych dla 1 frakcji na 50%).

Jest to tylko propozycja, prosiłbym o dyskusję :-).


(Wiktor Toghon at Atera) #2

Jestem zdecydowanie za. To sprawi że wybory będą miały sens. Sądzę też że nie powinny istnieć limity, jeśli obywatele będą chcieli oddać całą władze w ręce jednej frakcji to czemu tego uniemożliwiać?


(Borys Targersdorf) #3

Podzielam zdanie księcia pobrzeskiego. Zero limitów, zabawa będzie ciekawsza.


(Otto von Dubrovnik) #4

Jak najbardziej popieram tą propozycję. Proponuję jednak, aby w takim wypadku znieść na sztywno ustaloną liczbę 3 członków Rady Państwa, a w miejsce tego wprowadzić np. 353 (jak historycznie po 1873 roku) fabularnych członków Rady Państwa, których mandaty rozdzielane byłyby proporcjonalnie do liczby kandydatów, niezależnie od ich liczby. Cóż Waszmościowie o tym sądzą?


(Andrew von Lichtenstein) #5

Jestem za pomysłem JCKM


(Henryk von Groc Hrychowicz) #6

Przyznaję, propozycja Jego Cesarskiej Mości jest dość ciekawa. Taki kształt parlamentu doda kolorytu polityce wewnętrznej w Monarchii. Rozwinięnciem tej idei jest propozycja von Dubrovnika by parlament tworzyło 353 mandaty przyznawane delegatom zgodnie z procentową ilością głosów które otrzymali.

Przy podziale 100 mandatów (propozycja JCiKM) każdy otrzymał by: Henryk von Groc Hrychowicz 57 Viktor von Vihren 29 Otto von Dubrownik 14 Przy podziale 353 mandatów (propozycja von Dubrownika) każdy otrzymał by: Henryk von Groc Hrychowicz 201 Viktor von Vihren 102 Otto von Dubrownik 50

Trzeba jednak by wszyscy mieli w tym momencie świadomość, iż odchodząc od zasady równości głosów (każdy delegat to 1 głos), ten z delegatów który otrzyma ponad 50% mandatów (51 lub 177) będzie decydował o przyjmowaniu bądź odrzucaniu aktów prawnych bowiem Rada Państwa podejmuje ustawy / uchwały zwykłą większością głosów. Ponieważ to ja mam pakiet większościowy to decyzję o składzie parlamentu pozostawiam w rękach Jego Cesarskiej Mości i Panów.


(Franciszek Józef II) #7

Nie myślę o zmianach w obecnej kadencji - nie zmienia się reguł gry w jej trakcie. Zresztą i tak będzie je wprowadzała Rada Państwa wraz z Dworem.

Propozycja Otto von Dubrovnika, choć wcześniej o niej nie myślałem, bardzo mi się podoba, ale ustaliłbym symboliczny, 1-procentowy próg. Dlaczego tak? Bo chciałbym uniknąć sytuacji, kiedy samo zgłoszenie do wyborów bez zdobycia ani jednego (nawet własnego) głosu, wystarczy do zdobycia mandatu - byłoby to absurdalne, bo z jednej strony ktoś ma prawo sformować własną “frakcję wirtualną”, a z drugiej - nie ma żadnych mandatów, więc w praktyce nie ma prawa do udziału w głosowaniach. A dlaczego tylko 1-procentowy? Bo nie jest jego istotą ograniczanie osób, które w ogóle otrzymały jakiś głos. Zresztą w naszych realiach, żeby ograniczyć taką liczbę, musielibyśmy ustalić próg na 10-20%, co byłoby absurdalne.

Jeżeli jest taka wola, to proponuję, aby ubrać ją w przepisy; postaram się pomyśleć nad jakąś ustawą kompleksowo traktującą ten temat, liczę na poważną debatę i uwagi.

A co do liczebności - cóż, od 1907 delegatów było 516, a pamiętajmy że to obejmowało tylko Przedlitawię, Zalitawia to jeszcze dodatkowo 453 posłów, z tym że parlament składający się łącznie z 969 członków, to “trochę” dużo :-). Jakakolwiek by to nie była liczba, będzie w porządku moim zdaniem, byle nie za dużo.


(Borys Targersdorf) #8

Zabawa nabiera rumieńców. :slight_smile:


(Andrew von Lichtenstein) #9

Popieram projek 353 posłów może być ciekawie