Wspólnota Austro-Węgierska - pozostałości


(Franz Joseph von Habsburg) #1

Chodząc po odmętach mikroświata i internetu, natrafiłem na ślady pewnej organizacji, która miała swój początek na Ballplatz. Otóż nazywała się ona Wspólnotą Austro-Węgierską i w gruncie rzeczy służyła do połączenia z nami Kedywatu Natanii (obecnie Królestwa). Czysto teoretycznie mówiąc, Austro-Węgry nie wypowiedziały zawartych wcześniej umów międzynarodowych (nawet, jeżeli nie są już w ich posiadaniu), nie ma też wzmianki de iure, by Natania zrezygnowała z członkostwa we Wspólnocie, poza prywatnymi rozmowami z Kedywem (obecnie królem Natanii) i - dość wymownym faktem, że na obecnych stronach Natania wspomina ten etap jako przeszły. Otóż chciałbym zaznaczyć, iż nie zamierzamy podnosić (oczywiście o tym ostatecznie zdecyduje przyszły rząd, ale myślę że będzie ze mną zgodny) żadnych roszczeń wobec Natanii o zrezygnować z nich.

Także, o ile się nie mylę, naszym jedynym terytorium zamorskim, pozostanie Ziemia Franciszka Józefa :-).


(Henryk von Groc Hrychowicz) #2

Wasza Cesarska Mość
Część obszaru Ziemi Franciszka Józefa została anektowana przez Sułtanat Wittasydów. Powstają tam bazy wojskowe, a obszar morski jest kontrolowany przez flotę wojenną Sułtanatu. Nie wiem jak to możliwe, iż organizacja zarejestrowana w Dreamlandzie posiada tak ogromną flotę wojenną i wojska lądowe których akcja w Polarktyce jest prowokację wymierzoną w Monarchię Austro-Węgierską i kieruje nią człowiek pełniący urząd ministra spraw wewnętrznych Rządu Królestwa Dreamlandu.


(Borys Targersdorf) #3

herr General

Tutaj wyjaśniona tajemnica majątku JE de Witt’a i Sułtanatu :stuck_out_tongue_winking_eye:


(Henryk von Groc Hrychowicz) #4

Nic co robi i mówi Daniel von Witt już mnie nie zadziwi. Dziś z racji swojej wypowiedzi stracił resztki uznania jakie dla niego miałem, niestety by mnie obrazić musi się lepiej postarać. Zaś co do działań w Polarktyce bohaterskiego sułtan, to jeśli ma ochotę, może zająć resztę wysp. Bedzie miał wspaniałą bazę wypadową do podbijania reszty obszarów niczyich. Życzę sukcesów, ale na wciągniecie Monarchii w zabawę na warunkach które przywykł sam określa i wszystkim dookoła narzucać raczej niech nie liczy.


(Borys Targersdorf) #5

Moje zaś imię uczynił nieśmiertelne :stuck_out_tongue: Kto z was ma wyspę nazwanym własnym imieniem :stuck_out_tongue_closed_eyes:


(Franz Joseph von Habsburg) #6

Cóż, po powołaniu Rządu będziemy musieli zorganizować porządnie C. i K. Siły Zbrojne i rozpocząć odzyskiwanie.

Oświadczam, Monarchia Austro-Węgierska nie zrzeka się praw do Ziemi Franciszka Józefa.


(Franciszek Leopold I) #7

Tymczasem interesująca jest reakcja na całą sprawę Księstwa Skytji:
http://dreamland.net.pl/forum/viewtopic.php?f=518&t=8421&p=55006#p55006


(Andrew von Habsburg, Herzog von Hohenberg) #8

Szanowni Państwo
Myślę żexjeżeli będziemy prowadzić prawidłową politykę zagraniczną to po jakimś czasie odzykamy nasze ziemie


(Borys Targersdorf) #9

Admirale
Pan powinien napisać:

o ile będziemy prawidłowo prowadzić działania wojenne :smiling_imp:


(Henryk von Groc Hrychowicz) #10

Wasza Cesarska Mość, Panowie pragnę by wszyscy spojrzeli trochę dalej. Jestem więcej niż pewny, iż właśnie o to chodzi panu Danielowi von Wittowi, by nas sprowokować do podjęcia działań wojennych przeciw Sułtanatowi. Mimo zaprzeczeń o dążeniu do konfliktu i deklaracji o pokojowym działaniu robi on wszystko by doszło do naszej reakcji na jego działania w Polarktyce.

Pan von Witt zapragnął “zainstalować” swój Sułtanat na ziemiach odradzających się Austro-Wegier, niestety akcja w Ung skończyła się fiaskiem. Zażądał wiec przeprosin i odszkodowania, którego wysokość sam ustalił, bowiem nikt nie ma prawa kwestionować co szara eminencja Królestwa Dreamlandu postanowi. Został jednak zignorowany, a sprawa Ung została zamknięta. Dlatego podjął akcję zaczepna na Polarktyce. Zajął na początek osiem wysp, ale ponieważ nie spotkało się to z odzewem którego von Witt się spodziewał, dokonał zajęcia kolejnych 17 wysp, nadając im nazwy, które “miały dolać oliwy do ognia”. Niestety i te działania też nie spotkały się z reakcją jaką chciał osiągnąć. Potrzebny był wiec impuls, którym było wywołanie dyskusji o podjętej akcji. W jej wyniku wielokrotne pan von Witta użył wobec Austro-Węgry określeń jakoby były one państwem barbarzyński i agresywny. Władze Monarchii Austro-Węgierskiej są tchórzami, dowódca sił zbrojnych A-W to tchórz (mowa o mojej osobie), a Ksawery Edler Kłopocki i Franciszek Józef II tchórzami i wrogami Jego Sułtańskiej Mości. Prowokacja goni prowokację w ramach pokojowych działań pana von Witta.

Uważam więc że należy powściągnąć emocje i nie ulegać prowokacjom. Jeśli wierzyć zapewnieniom pana von Witta i Sułtanat Wittasydów nie jest państwem, to nie jest też podmiotem prawa międzynarodowego. Odpowiedzialność bezpośrednią za działania Sułtanatu ponosi osobiście von Witt jako sułtan i jako minister spraw zagranicznych Królestwa Dreamlandu. Pośrednio zaś Królestwo Dreamlandu na terenie którego Sułtanat zarejestrowano jako organizację.

Jeśli jest inaczej i Sułtanat jest niezależny od Królestwa Dreamlandu to stanowi on quasi-państwo von Witta. Nie zwalnia to jednak Królestwa Dreamlandu z odpowiedzialności za prowadzone przez niego działania. Daniel von Witt jest obywatelem i dygnitarzem Królestwa Dreamlandu. Jego paramilitarna organizacja jaki by nie posiadała status prawny jest zarejestrowana i posiada swą główną siedzibę w Dreamlandzie. Zatem nim wyjadą czołgi przeciw von Wittowi należy wystosować notę do Królestwa Dreamlandu z zapytaniem o status Sułtanatu i prowadzonych przez niego działań militarnych na Polarktyce oraz wyciągnięcie odpowiedzialności względem swego ministra za prowadzone działania przecie Monarchii Austro-Wegier. Chyba że pan minister cierpi na rozdwojenie jaźni i nie wie że Sułtan Witalisydów jest ministrem Królestwa Dreamlandu i księciem Furlandii i Luindoru - prowincji Dreamlandu i przez to może robić wolty jakie robi.


(Borys Targersdorf) #11

Oczywiście, mam Pan racje Generale,Herr Witt dąży do eskalacji konfliktu strojąc się w piórka gołąbka pokoju. Nie wiem czy Pan zauważył ale ściąga “bezstronnych” obserwatorów na Ziemie FJ. a problem kto jest kim? w Dreamladzie zostawiam Królowej o Zamglonych Oczach:)


(Andrew von Habsburg, Herzog von Hohenberg) #12

Ekscelencjo nie pomyliłem się działan dyplomatycznych


(Borys Targersdorf) #13

Admirale ja wiem co Pan chciał powiedzieć, po prostu nie mogłem się powstrzymać od komentarza. Uważam że wojskowi powinni być jak bulterier’y na smyczy polityków :slight_smile:

Chociaż tak po prawdzie to jak taki konflikt miałby wyglądać?


(Franz Joseph von Habsburg) #14

Cóż, myślę że to będzie w gestii przyszłego rządu, ja uważam że winniśmy swoje ziemie odzyskać. Myślę, że akcja wojskowa w stylu niegdysiejszej akcji Edmunda von Rabla mogłaby być pozytywna dla naszej aktywności, przecież nie jest dla nas istotne, jak to zostanie odebrane przez tzw. Sułtanat :-).


(Henryk von Groc Hrychowicz) #15

Wasza Cesarska Mość, aktywności można szukać na wielu polach. Nie koniecznie musi to być udział w wojence przeciw obywatelowi Dreamlandu, który ubzdurał sobie że może nam dyktować warunki wirtualnej egzystencji (zabawy) jak robi to w Dreamlandzie czy Elderlandzie. Z całym szacunkiem do osoby pana Daniela von Wita jako osoba prywatna albo sułtan nie jest on partnerem do rozmów. Sułtanat nie posiada podmiotowości prawa międzynarodowego, a stąd i do występowania z roszczeniami, w tym terytorialnymi. Akcja prowadzona na Polarktyce jest w świetle prawa międzynarodowego uzurpacja nabycia Ziem Franciszka Józefa. Odpowiedzialność za te działania ponosi Królestwo Dreamlandu bowiem prowadzi je minister spraw wewnętrznych tego kraju. Powinniśmy wiec zacząć nie od wojny z Danielem von Witem (Sułtanatem) tylko od działań dyplomatycznych w Dreamlandzie. Być może królowa i rząd nie dostrzegają poczynań swego ministra, albo dają się manipulować. Nie zaszkodziło by również poruszyć tą kwestię Kongresie Orietyki, gdzie pan von Witt stara się nam odebrać prawo udziału w głosowaniach.


(Franz Joseph von Habsburg) #16

Hm, widzę sensowność tej ścieżki - jak widać, Monarcha nie jest nieomylny.